Zastanawiasz się czy Keto to kolejna dieta cud? Zdradzę Ci mój sekret – tutaj nie ma miejsca na cuda! Albo jesteś wojowniczką albo wolisz obierać ziemniaki w chałupie i użalać się nad sobą. Keto to mega wyzwanie, walka i ciężka praca aby dojść do celu, który sobie obrałaś. To wzloty i upadki, które dają Ci siłę i moc, aby zmienić swoje nawyki i życie. Ja tego dokonałam, czas na Ciebie!
DLACZEGO POSTANOWIŁAM ROZPOCZĄĆ PRZYGODĘ Z DIETĄ KETOGENICZNĄ?
Bardzo mi miło, że ponownie mnie odwiedzasz i dlatego pragnę abyśmy się lepiej poznały. Wiem jak bardzo ciężko jest zaufać obcej osobie, a do tego uwierzyć w jej opowieść, dlatego od razu wrzucam coś dla Twojego oka ↓
Tak na obydwu zdjęciach widzisz tą samą kobietę, czyli mnie, chociaż pewnie się dziwisz, że to ta sama osoba. Ja też się dziwie, że przez ponad dziesięć lat nie widziałam jak dodatkowe kilogramy mnie postarzają. No może , nie postarzają, ale na pewno na zdjęciu z lewej strony widać dobitnie, że mam 45 lat. Druga fotografia została zrobiona dokładnie rok później, czyli późną jesienią 2020. Ja nie widzę już 45-letniej kobiety. Widzę natomiast kobietę, która jest szczęśliwa i która wie, że może dokonać wszystkiego gdy tylko zmieni w głowie nastawienie do własnej osoby.
Często słyszę, że zrzucenie balastu nadmiernych kilogramów łatwo mi przyszło bo wcześniej uprawiałam dużo sportu. Nie jest to prawdą, gdyż od ponad trzech lat borykam się z niedoczynnością tarczycy, oraz nie jestem szczęśliwą posiadaczką woreczka żółciowego. Mam także problem z trawieniem tłuszczy, które spożywam. Walka ta jest czasami niewyrównana, ale jak widzisz na przykładzie moich dwóch zdjęć, można mieć niedoczynność tarczycy i być nieotyłą kobietą. Celowo nie napisałam szczupłą, bo za taką się nie uważam, ale moim zdaniem jestem w 99% (1% zostawiam dla niedowiarków ? ) SEXY – bynajmniej tak się sama spostrzegam.
Dieta wysokotłuszczowa, była dla mnie ostatnią próbą zrzucenia kilogramów, które nagromadziłam podczas dwóch ciąż oraz choroby. Obiecałam samej sobie, że jeżeli tym razem ponownie się nie uda, to nie będę więcej wypróbowywać kolejnych diet cud i eksperymentować na własnym organizmie. Skoro przy wzroście 180 cm mam ważyć 95kg to niech tak będzie (bylebym nie przytyła, a to już też będzie sukces).
KLUCZOWE ELEMENTY KETOGENICZNEGO SPOSOBU ODŻYWIANIA I JEGO EFEKTY
Pierwsze miesiące były imponujące. Wskazówka wagi szła jak szalona w dół, a znajomi nie mogli się nadziwić i zadawali pytania: „Co takiego robię i oni też tak chcą!”. Tylko często na tym „chcą” się kończyło. Nie ukrywam keto wymaga dyscypliny. Unikanie węglowodanów w pożywieniu wymaga nauki. I nie chodzi o to, że jesteśmy „słabe” i nie potrafimy oprzeć się pokusie. Nasze nawyki żywieniowe są naszym największym manipulatorem. Ciężko jest nam zrezygnować z produktów wysokowęglowodanowych i przetworzonych, gdyż jesteśmy nauczone jeść pieczywo, makarony, owoce i słodycze od wczesnego dzieciństwa. To tak, jakby ktoś nakazał po 20 latach jazdy samochodem, zapomnieć, że potrafimy to robić. Absurd, czyż nie? Na szczęście o jedzeniu jest łatwiej zapomnieć ?

Jak już wspomniałam, dyscyplina jest kluczowym elementem w wdrażaniu ketogenicznego sposobu odżywiania. Będziesz musiała nie tylko poszerzyć swoja wiedzę na temat żywności, ale praktycznie zrobić sobie pranie mózgu, aby zmienić podejście do …no właśnie tłuszczy ( o czym pisałam wcześniej CZY TAK JAK PAJĄKI PRZERAŻAJĄ CIĘ TŁUSZCZE W DIECIE KETOGENICZNEJ?) oraz produktów zbożowych i cukrów. To są trzy kluczowe elementy mojej diety, które sprawiły mnie osobiście najwięcej problemu. Ciężko jest przekonać samą siebie, że da się żyć bez pszennych bulek i grahamek, ciasta w niedzielę i lodów w upalny dzień. A do tego, mam z tego wszystkiego zrezygnować na rzecz tłuszczy. Czyli stek ma mi przypominać pajdę chleba, a jajka, skoro są częścią ciasta, to mogą udawać drożdżówkę? Zniechęcona? Nie jest tak źle! A może nawet jest zajefajnie. Uwielbiam moje keto desery i bułki. Śniadania dostarczają mi energię na większość dnia i mogę jeść wielkie porcje mięsa z sałatką na kolację, a do tego chudnę.
Ale, odbiegam od tematu. W trzy miesiące, moja waga obniżyła się o siedemnaście kilogramów i pomyślicie teraz, ale super! Tylko, że to dopiero po tym okresie zaczęła się prawdziwa zabawa z keto, i „walka” aby w nim wytrwać. Ja ten okres nazywam stabilizacją mojej obecnej wagi, która raz szła ekstremalnie w górę, a raz minimalnie w dół. Na pewno zadajesz sobie pytanie, dlaczego? Odpowiedź jest banalna. Mimo super efektów, zdarzały się momenty, że nagle wracałam do starych przyzwyczajeń i zjadłam np. bułkę wieloziarnistą z żółtym serem (niestety nie była ona keto), lody w upały, czy kawałek ciasta, gdy naszła mnie ochota na słodkie, a ono akurat było na wyciągniecie ręki. I może gdyby na tych grzeszkach się skończyło, i były faktycznie jednorazowe, to nie byłoby takiej tragedii, ale w moim przypadku potrafiło się to przeciągnąć na kilka dni. Skoro zjadłam bulkę i nie przytyłam, to przecież jak ją w drugi dzień tez „przytulę” to nie przytyję od razu pięciu kilogramów. Od razu nie, ale po tygodniu już TAK (bynajmniej ja jestem mistrzynią i potrafię). Niemniej waga (mówię tu o urządzeniu) działa na mnie jak zimny prysznic – na szczęście. Gdy widziałam, że przekraczam liczbę osiemdziesiąt, to od razu wkraczała dyscyplina. Z czasem, to zbaczanie z toru występowało coraz rzadziej. Wynika to z faktu, że organizm robi się coraz bardziej elastyczny ( jak guma w majtkach ?) i potrafi, przechodzić w skrajnych sytuacjach na czerpanie energii z innych źródeł niż tłuszcz, ale…. No właśnie jest ale, nie polecam tego osobom, które nie potrafią się szybko zmobilizować i zrezygnować błyskawicznie z węglowodanów. To jest droga przez mękę. Ssanie w żołądku i burczenie w brzuchu to chyba najlżejsze objawy. Najgorszy jest skok wagi i to co się dzieje z nasza psychiką. Łatwo się w takim okresie poddać. Ja robię się z każdym dodatkowym kilogramem coraz bardziej agresywna dla otoczenia. Wyżywam się na innych za własne słabości i raczej nie jestem osobą, z którą się przebywa z przyjemnością, a współpraca ze mną też nie należy do najlepszych. Jeżeli jesteś podobna do mnie, to dla własnego dobra, zastanów się za nim sięgniesz po bułkę?. Unikniesz pokus, przygotowując sobie zawczasu keto słodycze, gdy np. wiesz, że zbliżają się „Twoje dni” lub na weekend upieczesz bulki, gdy Twoim zwyczajem jest jeść śniadania nie z ketonikami. Planuj, a zaoszczędzisz nerwy.
MOJE KETO WYZWANIA

Na dzień dzisiejszy moja waga jest stabilna, ale postanowiłam, że do wakacji chcę mieć swój własny sixpack i 10 kg mniej. Aczkolwiek, te kilogramy nie są dla mnie, aż tak ważnym wyznacznikiem, gdyż przy budowie masy mięśniowej, mogę ich nie osiągnąć. Jestem ciekawa, jak moje ciało zareaguje na ten plan. Na pewno efektami się pochwalę. Do totalnej klapy też się przyznam, ? ale obecnie nie ma takiej opcji aby się nie udało.
Jeżeli moja historia Cię zainteresowała i masz pytania dotyczące ketogenicznego sposobu odżywienia to napisz do mnie wiadomość na kontakt@ketolivestyle.com
Aby ułatwić Ci jednak zadanie napisałam książkę, którą możesz kupić w formie e-booka TUTAJ Gwarantuje Ci, że znajdziesz tam odpowiedzi na nurtujące Cię w tym momencie pytania. Pisałam ją na podstawie tego, z czym ja się borykałam przewracając swoje życie do góry nogami. Kosztowało mnie to mnóstwo czasu i nie tylko. Zachęcam Cię więc serdecznie, abyś zaczęła przygodę z keto wraz z moją książką.
Do usłyszenia w następnym tygodniu.


