Jak i co zrobić aby stworzyć lepszą wersję siebie dzięki keto? Jak uniknąć błędów początkujących? Dyscyplina jest kluczem do sukcesu, ale czy na pewno? Co zrobić aby osiągnąć postawione sobie cele?
Na wszystkie te pytania znajdziesz odpowiedzi w moim e-booku „KETO BIBLIA. KSIĘGA I PRZEBUDZENIE” , którego fragmenty możesz przeczytać już poniżej.
Dieta ketogeniczna – czym się wyróżnia i za co ją lubię? A może bardziej styl życia, a nie dieta!
Ketolivestyle jest tym co zaoszczędzi Ci czas i da Ci sporo satysfakcji z bycia kobietą!
W domu mam dwójkę dorastających dzieci, które do większości jedzenia mają „długie zęby” i diety zawsze były dla mnie zmorą. Nie tylko musiałam gotować dla siebie – większość potraw była pracochłonna – i dla dzieciaków (kucharz na pełen etat), ale do tego wykonywać masę innych rzeczy (chyba większości z was nie muszę uświadamiać). Mniej więcej po tygodniu takiej żonglerki czasem, moja przygoda z odchudzaniem kończyła się. Z perspektywy uważam to za plus, jednak w tamtym okresie, po każdej nieudanej próbie, moja samoocena była równa zeru – znowu nie udało się osiągnąć postawionego celu. To jednak dzięki tym wszystkim porażkom nie rozregulowałam sobie do końca mojego układu trawiennego. Nie ukrywajmy, że po paru dniach ograniczenia jedzenia do tysiąca kalorii, albo i mniej, organizm zaczyna magazynować wszystko, co do niego wrzucimy. Nie jesteś temu winna! Tak jesteśmy skonstruowani i tak funkcjonuje nasz mózg. W sytuacjach, kiedy nie ma się czym żywić i skąd czerpać energii, to nawet te mini porcje, które zjadasz zostają natychmiast zmagazynowane w postaci tkanki tłuszczowej. Mimo ewolucji i rozwoju pod tym względem nasz mózg pozostał w epoce kamienia łupanego.
Jeżeli naprawdę chcesz pozbyć się zapasów tłuszczu z bioder, brzucha, ud itd., to przestań stosować diety, a zmień sposób odżywiania – niestety albo i stety – już na zawsze. Dla niektórych niestety, gdyż ciężko zrezygnować z codziennego pochłaniania węglowodanów, natomiast dla innych stety, bo zaoszczędzisz w ten sposób mnóstwo czasu i zyskasz zdrowe, piękne ciało…
Keto nie jest dla wszystkich, ale wierzę, że gdy zaczniesz trochę bardziej interesować się tym, co jesz, to bez żalu pożegnasz ze swojego jadłospisu dużą ilość produktów spożywczych – nawet te, które do tej pory uważałaś za zdrowe. Również niektóre choroby lub ciąża i karmienie piersią wykluczają stosowanie keto, ale myślę, że każda z nas zna na tyle swój organizm, że wie co jest dla niej dobre, a co szkodzi.
Ja mam zdiagnozowaną niedoczynność tarczycy, ale zamiast faszerować się chemią i zwalać winę mojej wcześniejszej nadwagi na hormon tarczycy, wolałam zmienić nawyki żywieniowe. Mnie wyszło to na zdrowie.
Podczas keto określ swoje cele, najlepiej na papierze. Pamiętaj, aby wdrażać plany małymi krokami. Każda zmiana w naszym życiu wymaga czasu. Zmiana nawyków często przypomina maraton, podczas którego wszystko może się wydarzyć.
Dzisiejszy sposób odżywiania bardzo odbiega od tego w jaki odżywiali się nasi przodkowie. Nie chodzi tylko o to, że żywność była zdrowsza i konsumowana w mniejszych ilościach, bo obecnie też masz możliwość kupienia naprawdę dobrej jakościowo żywności. Mnie bardziej chodzi o fakt, że ciągle jesteśmy bombardowani nowymi dietami, produktami, a nawet badaniami, które utwierdzają nas w przekonaniu, że jesteśmy niedouczeni w dziedzinie prawidłowego żywienia.
Formuła 3xS
Na sam koniec dowiesz się o trzech ważnych aspektach swojego życia i jak to zwykle bywa rzeczy napisane malusieńką czcionką na szarym końcu są najważniejsze. Formule 3 x S jest bardzo często bagatelizowana, a nie powinno tak być, ponieważ w dużym stopniu dzięki niej szybciej osiągniesz swoje cele. Wszystkie trzy rzeczy są przyjemne, więc nie musisz się obawiać, że jak już dobrnęłaś do tego miejsca, to teraz dostaniesz obuchem po głowie i jednak będziesz musiała wykupić karnet na siłownię i dręczyć się głodowymi dietami.
Jak zacząć, aby osiągnąć cele?
Dzień ZERO!
- Wstań, nalej przegotowanej wody do ulubionego kubka lub filiżanki, delektuj się ciepłem, które wypełni Twoje ciało i wyobraź sobie jego wygląd za parę tygodni. Następnie zjedz porządne śniadanie, np. omlet, ubierz się, zrób się na bóstwo i idź na zakupy z listą, którą sporządziłaś.
- Odkrywaj w sklepie wszystkie te rzeczy, o których istnieniu nie miałaś pojęcia – CZYTAJ ETYKIETY i pamiętaj 80% tłuszcz, 15% białko, 5% węgle – skład każdego Twojego posiłku.
- Przygotuj swój „pierwszy” posiłek KETO i delektuj się tym, co jesz, bo tym co jesz jesteś.
- Wsłuchaj się w swoje ciało – zapisuj wszystko co Ci mówi, w końcu to Twój najlepszy przyjaciel – ale na początku może się z Tobą rozliczyć za te wszystkie lata złego traktowania w okrutny sposób. Niech Cię nie zdziwi ból głowy, nieprzyjemny zapach potu, bóle brzucha itp. – to normalne objawy detoksu.
- Jeżeli wszystko zrobiłaś prawidłowo, to przez 4 – 5 godzin nie powinnaś odczuwać głodu, a jeżeli nawet, to najpierw NAPIJ SIĘ WODY, gdyż może to być zwykły kaprys, ochota na to coś, co zawsze wrzucałaś do buzi, gdy było ci nudno lub smutno, czy gdy piłaś kawę. PAMIĘTAJ, ataki wilczego głodu to nic innego jak nasze stare przyzwyczajenia (może to mieć również inną przyczynę, ale o tym innym razem).
- Zjedz następny posiłek ze swojego planu, nawet jeżeli nie odczuwasz głodu, a minęło np. pięć godzin od poprzedniego posiłku.
- Pamiętaj, aby ostatni Twój posiłek był minimum trzy godziny przed pójściem do łóżka.
Wiem, że to dużo punktów, ale pomyśl – zasady są po to, aby je łamać.

Piszę to z całkowitą odpowiedzialnością, gdyż nie da się wszystkiego przestrzegać. No bo jak możesz np. odmówić kawałka tortu na urodzinach teściowej – przecież to murowany stres na najbliższe miesiące. ? Lepiej pochłonąć te kalorie niż się jej narażać. Tylko PAMIĘTAJ – jak już będziesz jadła ten kawałek (który przeważnie jest sporych rozmiarów, bo to tak od serca krojone), to delektuj się nim i nie rób sobie wyrzutów sumienia i nie złość się na siebie. Zjedz go z przyjemnością. Kolejny posiłek musi być natomiast praktycznie postny i najlepiej bez żadnych węglowodanów. Oblicz, ile pozostało „wolnych” kalorii do Twojego całkowitego dziennego zapotrzebowania i sprawa załatwiona. Tym natomiast co wiedzą, iż na tym jednym kawałku się nie skończy, proponuję porozmawiać z teściową i wyjaśnić jej, dlaczego odmawiacie zjedzenia tego, co ona z taką miłością przygotowała. Gdy to nie pomoże, to proponuję:
- zmienić teściową ? lub
- idąc w ślad dzieci schować ten kawałek tortu za wersalkę
