Pomarańcze i ich zapach, szczególnie w święta, przypominają mi moją najukochańszą Babcię.
Jestem dzieckiem komuny, czasów w których cytrusy to był rarytas i nawet nadprogramowe kartki na żywność??? nie zapewniały ich na świątecznych stołach?
No chyba, że byliście takimi szczęściarzami jak ja i mieliście Babcię, która pracowała na kolei ?
Babci, niestety, już nie mam, ale wspomnienia z nią związane, jak najbardziej ❤️
więc pomarańcza #Keto czy nie #Keto, u mnie na pewno się pojawi wśród wigilijnych potraw.
Składniki na spód:
- 200g mąki migdałowej odtłuszczonej
- 100g zmielonych migdałów
- 150g masła w temperaturze pokojowej
- 2 żółtka
- Ziarna wanilii z dwóch lasek
- Szklanka słodzidła (co lubicie ?)
- 1 łyżeczka pdp
Wszystkie składniki wrzucamy do miski i zagniatamy na jednolitą masę, owijamy folią spożywczą i na 15 minut wkładamy do zamrażalnika.
W tym czasie rozgrzewamy piekanik do 170°C. Okrągłą blachę do ciast wykładamy papierem do pieczenia. Wyciągamy ciasto z zamrażalnika i kruszymy równomiernie na blaszy do jej całkowitego pokrycia. Ciasta nie ugniatamy na jednolitą masę gdyż wyjdzie nam zakalec!
Podpiekamy przez 15 minut w piekarniku i w tym czasie przygotowujemy masę serową do której potrzebujesz:
- 1 kg sera z wiaderka (używam od lat sera z Piątnicy)
- 7 jaj rozdzielonych na żółtka i białka
- 1 łyżka czubata mąki ziemniaczanej
- 2 łyżeczki skórek pomarańczowych
- odrobina olejku pomarańczowego
- 1 łyżeczka gumy ksantanowej
- Wanilia
Białka ubijamy z połową słodzidła na puszystą masę. To samo robimy z żółtkami. Do ubitych żółtek dodajemy resztę składników i miksujemy na jednolitą masę. Dodajemy białka i delikatnie mieszamy do połączenia się wszystkich składników. Masę wylewamy na podpieczony spód ciasta i pieczemy ok. 70 minut do tzw suchego patyczka.
