BEM – będę okrutna w tym momencie – nie możesz schudnąć bo oszukujesz samą siebie! W dupie z innymi i w dupie z małymi kłamstwami, ale żeby tak samą siebie ściemniać. Bez sensu! Zabolało? I dobrze!
Jesteś z całą odpowiedzialnością za swoje cele i marzenia na keto diecie?
Masz to co napisałam w nosie? Też dobrze! Tylko nie opowiadaj bzdur, że nie możesz schudnąć bo… masz wolną przemianę materii, albo jesteś nieszczęśliwą posiadaczką genu otyłości.
Spowolniona, a nie wolna, przemiana materii jest wynikiem złego odżywiania lub tym, że nic nie robisz, aby chociaż trochę zmusić ciało do większego wysiłku.
Co do genu otyłości to jest z nim tak samo jak z komórkami rakowymi – wszyscy je mamy – tylko, że od tego jak bardzo zawzięcie je pasiesz np. cukrem będą się one uaktywniać lub jeżeli będziesz się zdrowo odżywiać, nie będziesz musiała się nimi przejmować. Masz wybór, pamiętaj zawsze go masz, i to tylko od Ciebie zależy, czy masz nadwagę czy też nie. A ona jest spowodowana tym, że spożywasz więcej kalorii niż spalasz. Nie da się przytyć od powietrza, bo w tym przypadku wszyscy wyglądalibyśmy jak balony. Tym samym, to tylko Twoje oszustwa powodują, że wskaźnik na wadze w najlepszym przypadku stoi w miejscu lub wskazuje coraz większą wagę. Twoje podjadanie, bez względu na to z jakiej przyczyny ono wynika, zwiększa Twoją otyłość. Niekontrolowane jedzenie powoduje, że te wszystkie orzeszki, keto słodycze, owoce czy nawet strikte wysokotłuszczowe keto produkty nie pomagają pozbyć się tych wszystkich kilogramów na ciele.
Dlaczego tak twierdzę? Bo sama w ostatnich tygodniach przerabiam temat pozbycia się jakiś dziesięciu kilogramów tkanki tłuszczowej i dokopania się do mięśni na brzuchu. Jest ciężko, a nawet bym powiedziała, że jest kuźwa zajebiście ciężko! Szybkie rezultaty widziałam na początku mojej drogi z dietą ketogeniczną, a teraz walczę, dosłownie walczę, o każdy kilogram mniej na wadze.
A dlaczego tak jest? Dokładnie dlatego, że robię to samo co napisałam wyżej – OSZUKUJĘ SAMĄ SIEBIE! Co jest moją wymówką? Lockdown ? i nuda z tym związana, albo brak możliwości wychodzenia i spotkań z przyjaciółmi czy nakaz zamknięcia siłowni. Prawda jest jednak taka, że to, iż się nudzę, nie spotykam z przyjaciółmi czy nie ćwiczę to tylko moja wina. Przecież jak dopada mnie nuda mogę zająć się czymś co spożytkuje moją energię, gdy tęsknię za przyjaciółmi, to zamiast użalać się nad sobą i przy okazji pocieszać się keto pralinkami, mogę się z każdym spotkać z osobna i pogadać o starych dobrych czasach. Zamiast czekać, aż otworzą siłownie, mogę ruszyć dupę z fotela i iść do lasu pobiegać. Ale o wiele prościej jest zwalić winę za brak motywacji na wszystko wokoło, niż przyznać się do własnej słabości. To wszystko jest wynikiem stanu naszego umysłu i naszej świadomości. Bez wysiłku, nie osiągniesz rezultatu. Aby go osiągnąć musisz włączyć w swoje życie samodyscyplinę i szczerość. Na efekty nie będziesz musiała długo czekać. Tak jest za każdym razem ze mną. Gdy tylko sobie uświadamiam, że nawalam na całej linii, podwijam rękawy i biorę się do roboty, to widzę jak te cholerne kilogramy na wadze znikają. I owszem nie tylko moja dieta jest okraszona w takich chwilach skwarkami ?, ale również moje ciało jest okraszone potem po wysiłku fizycznym. I nie, nie jest to tylko wynikiem wylewania siódmych potów podczas ćwiczeń czy biegania, ale również pracą w ogrodzie, aktywnie spędzonym czasem z rodziną, lub generalnymi porządkami w domu.
Czy wystarczy tylko jeść keto dania?
W którejś z moich mądrych książek wyczytałam, że należy wizualizować sobie w głowie cele lub marzenia, które chcemy osiągnąć, a one się spełnią. Szkoda tylko, że większość osób na tym kończy, i dodatkowo jest zdziwiona, że to nie funkcjonuje. Nic nie spada nam z nieba tylko dlatego, że marzymy o pięknie wyrzeźbionym sixpacku czy domu z basenem w jakimś kraju, gdzie przez cały rok jest lato. Ja nie tylko marzę o tych dwóch rzeczach, ale z każdym dniem dzięki mojemu samozaparciu jestem coraz bliżej ich osiągniecia. Gdzie jest haczyk? Ciężko nad tym pracuję. Ludzie stojąc z boku widzą tylko efekty końcowe, nie zdając sobie sprawy, że rezultat jest wynikiem samozaparcia i samodyscypliny.
Naprawdę uważasz, że nie chciałabym czasami siedzieć w fotelu tylko z książką w ręce i nic nie robić, a sixpack sam by się kształtował. Jasne, że chciałabym bo nie cierpię bólu mięśni po wysiłku fizycznym, ale wiem, że innej drogi nie ma. Siedząc to ja mogę tylko hodować „kebab” na brzuchu sądząc po ilości słodyczy i przekąsek, które w tym czasie potrafię zjeść. Zamiast, więc szukać wymówek, odkładam książkę, zakładam ciuchy sportowe i buty do biegania, otwieram drzwi i biegnę przed siebie. Wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze? Dopiero po tym wysiłku wiem, że żyje i jestem naprawdę happy, że kolejny raz jak to mówi Keto Kocur pokonałam wewnętrzną świnie. POLECAM! Nie ma nic cenniejszego niż duma z siebie, a do tego będziesz o wiele szczęśliwsza niż po zjedzeniu wszystkich czekoladek z miesięcznego zapasu ?
Więc jak to jest z Tobą? Nie możesz schudnąć bo masz wolną przemianę materii lub gen otyłości, a może nawet te dwie rzeczy naraz, czy po prostu sama siebie okłamujesz?
Stań przed lustrem, spójrz sobie w oczy i wypowiedz na głos całą prawdę – przecież i tak nikt Cię nie usłyszy.
Ja nie mogę schudnąć tylko w tedy, gdy oszukuję samą siebie. To jest moja prawda ☹ , a jaka jest Twoja?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach ?
