Właśnie doszłam do wniosku, że im więcej czytam tym jestem głupsza. Im więcej doszukuje się sensu w informacjach, tym mniej go tam widzę. Im więcej czasu poświęcam na naukę, tym większe mam wątpliwości czy ludzie wiedza co w ogóle robią. Wydaje się jakoby ci wszyscy guru od sportu, diet, żywienia mieli racje, ale jak zaczynasz analizować ich wypowiedzi, wpisy, artykuły, książki to pojawia się nagle myśl „co on/ona pier…li!”
Co znalazłam na rynku, zanim odkryłam keto?
Nie ukrywajmy biznes związany z ciałem to miliardy zysku dla wszystkich, którzy mają jeden cel -zarobić! Myślisz, że chcą abyś osiągnęła wymarzona sylwetkę? Niestety nie, im bardziej będziesz od nich uzależniona tym więcej zarobią. Jeżeli nie nauczysz się sama jak zdrowo zadbać o własne ciało to będziesz się kręcić jak szczur w kołowrotku – na krótko wypadniesz z obiegu, aby zaraz do niego powrócić. Która z nas nie chce dobrze wyglądać ? ? Poświęcamy mnóstwo czasu, aby znaleźć święty Gral i niestety z nijakim skutkiem. Łykamy tabletki, na siłowni dajemy z siebie na maksa, kupujemy odżywki i inne cuda, wydajemy majątek na zabiegi wyszczuplające i ujędrniające i NIC z tego nie daje takiego efektu jak oczekujemy. Chcemy być zaraz szczupłe, jędrne i najlepiej wiecznie młode. No to powodzenia życzę, a może lepiej grubej kasy.
Stosowałam przeróżne diety, nawet przez jakiś czas nie jadłam mięsa. Zresztą do tej pory nie przepadam za wędlinami – czuje w nich tylko sól i łudzę się, że to jest naprawdę sól, a nie coś co ma przypominać jej smak. Na dłużej zatrzymywałam się przy dietach ograniczających tłuszcz – bo przecież to on jest winny za to, że mam go później w postaci oponki, grubych ud i wielkich cycków (no może to ostatnie nie było takie złe ? ), ale dopiero teraz wiem o co w tym chodzi. Bez podstawowej wiedzy dotyczącej ciała nic nie zdziałasz. Możesz stosować wszystkie diety tego świata, a i tak nie osiągniesz celu. Będziesz przez jakiś czas trzymać dyscyplinę, a później i tak wrócisz do starych nawyków. Nie ukrywajmy, nikt nie wytrzyma na diecie 1000 kcal zbyt długo. Prędzej czy później dopadnie cię głód – i będzie to raczej prędzej – z którym nie dasz rady wygrać.
O czym musisz pamiętać stosując dietę katogeniczną?
Od ponad roku jestem na diecie keto, ale nie nakłaniam cię za wszelką cenę podążać moim śladem. Mnie ona odpowiada i przy niedoczynności tarczycy, pozwoliła mi zgubić 18 kg tłuszczu (mam nadzieje, że się nigdy nie znajdzie ? ), ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie wynika to tylko z tego, że odżywiam się w sposób ketogeniczny. Na utratę mojej wagi mają wpływ również inne czynniki. Trzy najważniejsze to:
- Podtrzymuje przez cały czas deficyt kaloryczny
- 3 x w tygodniu „walczę” z ciężarami
- Każdego dnia kręcę hula hoop
Uwierz, bez tej świętej trójcy nadal wypróbowałabym kolejne diety cud, i o cud się modliła, a moje zdrowie oraz ciało coraz bardziej by cierpiało. A teraz popełnię herezję i z całą świadomością napiszę – jeżeli wpleciesz w swój dzień te trzy rzeczy, to schudniesz na każdej diecie. Nawet na tej tradycyjnej, gdzie przeważają węglowodany ( chyba, że chorujesz np. na insulinooporność). Zdziwiona? Uwierz, nie ma diety, która będzie dobra dla każdego. Jesteśmy różne, różne mamy ciała i różnie wygląda nasze życie, to jak do cholery dla nas wszystkich ma być ta sama rzecz rozwiązaniem na problem.
Nasze ciało potrzebuje energii do funkcjonowania, a my ją dostarczamy w postaci pożywienia (niestety samo słońce nie wystarczy aby naładować akumulatory) i to ile tej energii dostarczysz i ile spożytkujesz w ciągu dnia przekłada się na Twój wygląd. Jesz za dużo, a za mało się ruszasz – masz nadmiar tkanki tłuszczowej, bo gdzieś to musi zostać ulokowane (niestety nie ulatnia się jak tlen w powietrzu). Nie dziw się więc, że niektórzy twierdzą, że jedzą mało, a tyją od patrzenia na jedzenie – a i owszem tyją od patrzenia, ale w telewizor, i od tego, że tak naprawdę nie wiedza ile tych kalorii wchłonęli. Mała ilość spożytkowanej energii, którą dostarczyłaś, przełoży się na gromadzenie tkanki tłuszczowej. Jem-patrzę = nie ruszam się-tyję. Proste jak budowa cepa. I nie jest ważne czy jadłaś węglowodany, czy tłuszcze czy proteiny – od wszystkiego w nadmiarze będziesz tyć.
Teraz pewnie doszłaś do wniosku, że w takim układzie najlepsze są diety 1000kcal w ciągu dnia, bo tyle to na pewno zużytkujesz. No nie są – może dla krasnala, ale też nie wiem, ile dokładnie waży i co robi.
Jak obliczyć zapotrzebowanie energetyczne w ciągu dnia?
Jak więc obliczać swoje zapotrzebowanie energetyczne w ciągu dnia, bo przecież nie jest one non stop takie same? Ja osobiście korzystam ze wzoru, który jest dostępny w książce „Female Fitness Fibel” von Sjard Roscher (notabene jeżeli jesteś biegła w języku niemieckim to polecam).
Według tego autora możemy wyliczyć to za pomocą pomnożenia zapotrzebowania podstawowego naszego organizmu ( aby podtrzymać podstawowe funkcje życiowe ) z PAL-skala. Zawiera ona wartość PAL-pracy, PAL-czasu wolnego, PAL-snu oraz PAL-sportu. Każdy z tych PAL ma natomiast różną wartość.
Wzór na podstawowe zapotrzebowanie energetyczne dla kobiet:
0,9 kcal x twoja waga x 24 godziny
Wzór na wyliczenie PAL-skali:
Sen – 0.95 x ilość czasu snu
Sport – 2,2 x ilość czasu sportu
Czas wolny (nie wymagający zaangażowania mięśni np. czytanie, oglądanie telewizji itp.) – 1,2 x ilość czasu
Praca siedząca – 1,5 x ilość czasu
Praca fizyczna – 1,8 x ilość czasu
Wynik podziel przez 24 (doba)
Gdy już podliczysz z osobna te dwie wartości, (czyli podstawowe zapotrzebowanie energetyczne i PAL-skale) to następnie pomnóż wynik wzoru 1 z wynikiem wzoru 2. I gotowe!
Dla przykładu wyliczę swoje zapotrzebowanie energetyczne. Ważę 77 kg (o zgrozo ?) ale dla usprawiedliwienia mierze 179cm
0,9 x 77kg x 24 = 1663,20 – tyle energii muszę dostarczyć, aby funkcjonować sprawnie w ciągu dnia.
PAL-skala:
Sen – 0,95 x 7h = 6,65
Sport – 2,2 x 2h = 4,4
Czas wolny 1,2 x 3h = 3,6
Praca siedzącą 1,5 x 6h = 9
Praca fizyczna 1,8 x 6h = 10,8
34,45 : 24 = 1,435
1663,20 x 1,435 = 2386,69 – to jest moje całkowite zapotrzebowanie energetyczne.
Co musisz zrobić, aby ostatecznie schudnąć?
Co muszę więc zrobić aby sukcesywnie chudnąc i zbliżyć się do mojej wymarzonej wagi? Ograniczyć kalorie! Tak samo jest i w Twoim przypadku – jeżeli naprawdę chcesz schudnąć i utrzymać niską wagę to nie ma drogi na skróty. Najbezpieczniej jest je zmniejszyć maksymalnie do 500 kcal dziennie, a optymalnie do 300kcal. Tak ,więc w moim przypadku nie powinnam przekraczać 2000 kcal dziennie jeżeli chce się pozbyć mojej oponki. Nie ma drogi na skróty, i nie istnieje cudowna pigułka. Nie pozbędziesz się nadwagi w ciągu tygodnia bo kilogramów też nie przybyło ci w ciągu paru dni. Niby wszyscy o tym wiedzą, a i tak większość liczy na cud.
Jeszcze raz, jeżeli chcesz się cieszyć zdrowym, wysportowanym i jędrnym ciałem to nie istnieje pigułka cud, a tylko i wyłącznie deficyt kaloryczny. Tylko on doprowadzi cię do celu.
